Berlin wspolczesny

Wpis

czwartek, 16 października 2014

Betweenerzy

 Lubie sluchac opowiesci ludzi, co robia na emigracji, dlaczego wyjechali, , co jest dla nich wazne, mysle ze nie tylko Polacy szukaja swojego miejsca na ziemi. W ubieglym tygodniu spotkalam Hiszpanke z Alicante.Dziewczyna super opowiadala swoja historie :

 

W Hiszpani pracowala w urzedzie pracy. Przyszedl kryzys i rozpoczal sie proces zwolnien ktory rowniez ja dotknal.

Przyjechala do Berlina 2lata temu. Uwielbiam jej stwierdzenie o definicji szczescia:,,  od niepamietnych czasow definicja szczescia to byla fiesta i sjesta,, i dalej jest ale  zyjac w Niemczech musialam  moja definicje  troche przedefiniowac ale o tym pozniej .

No i przede wszystkim Berlinczykom nie tylko czas inaczej tyka.

Na poczatku nie rozumialam zupelnie dlaczego nie ma bramek w metrze. U nas w Madrycie sa, inaczej do metra nie wejdziesz. Pokonywanie zamknietych bramek metra  bez waznego biletu jest karalne.  A tutaj jest inaczej  tylko ze Niemcy i Berlin to byla moja pierwsza ,,zagranica,,.  Bramek nie ma to znaczy ze mozna wchodzic. To tak jakby zapraszac wilka do lasu nie instalujac bramek i wymagac biletu. Jezdzilam bez biletu na poczatku bo myslalam ze metro jest za darmo. Zanim nabralam nawyku do stosowania sie do praw i porzadkow miejscowych . Wiesz jaka bylam zdziwiona kiedy zobaczylam kotrol w metrze i Pana proszacego mnie o bilet? Bez bramek mozna wejsc do metra  a pozniej dziwia sie ze my Hiszpanie bez biletu jezdzimy.

Niemiecka mentalnosc jest inna. 

No I wkurzaja mnie Niemcy niemilosiernie, po przyjezdzie tutaj pracowalam w kancelarii prawnej, slabo wowczas znalam jezyk ale szef  w Hiszpania  robil tez businnes i potrzebowal czasem moj hiszpanski do odczytania jakiejs faktury, jakos dawalam sobie rade.

Najbardziej wkurzalo mnie to ze krzywo patrzyli sie jak sie 5minut spoznilam. Jakby to 5minut robilo jakias roznice. Moglam zostac po pracy 5 minut dluzej ale  ta punktualnosc byla taka wazna jakby od tego czy przyjde do biura pozniej 5 minut zalezala egzystencja calej firmy.

No dla nas Hiszpanow sa oni dziwni. Krytykuja nas kazdym kroku. Nic im sie nie podoba co robimy. Mowia ze ....Niby nalezy byc krytycznym bo to pokazuje ze myslisz .

Niemcy sa tez krytyczni i wymagajacy w stosunku do siebie samych ale jakos jak przyjezdzaja do nas  na wakacje  tego nie zauwazylam.  W zasadzie to ich nie rozumiem, na wakacje do nas jezdza, z hiszpanskiego slonca korzystaja , dra sie na tych wakacjach jak cholera, nie zamykaja drzwi do pokoju uwazajac korytarz za czesc swojego pokoju,  zajmuja miejsca  przy basenie jeszcze przed sniadniem .Glosno gadaja , powiedzialabym wiecej szwargoca na cale gardlo nie zwracajac uwagi na cisze nocna. Wokol wszystkiego robia szum .Trzech potrafi zrobic taki zament ze wydaje sie ze wjechal autokar ze szkolna wycieczka.  A jak my Hiszpanie do nich przyjedziemy to zachowuja sie wobec nas okropnie, wrecz powiedzialabym ze  arogancko. No i ogolnie  uwazam ze  wyjatkowa nadgorliwosc tez jest niezdrowa.

 

Teraz pracuje jako kierownik rejonu hiszpanskiej firmy w Niemczech jestem odpowiedzialna za Berlin, wszystkie sklepy Zara, Massimo Dutti, Bershka. Przygotowuje kontrakty dla pracownikow, szukam pracownikow i ich zatrudniam. Wspolpracujemy z Job Center i mam niodparte wrazenie ze obcokrajowcy ktorzy  przyjezdzaja do Berlina szczegolnie latino-amerykanie. Znam tylko  tych przyjezdzajacych z hiszpansko jezycznych krajow, bo z nimi najlatwiej jest mi sie porozumiec ze wzgledu na jezyk.  Mam nieodparte wrazenie ze przyjezdzaja tutaj po to aby zyc z Harz IV. 

Wiesz mowia ze sa z Hiszpani i psuja nam tylko opinie.  Kolumbia Ekwador,  Peru, Urugwaj, niektorzy przyjechali do Hiszpani z rodzinami, maja Hiszpanskie paszporty i mowia ze sa Hiszpanami .

Tak mowia po hiszpansku ale rodowity Hiszpan po 5 minutach rozmowy wie ze to odmiana latynoska. Nawet jesli kazda czesc hiszpani ma swoj akcent to jednak latyno amerykanie brzmia dziwnie i juz nie tak.  Jezyk ten sam a jednak zupelnie niepodobni mentalnosciowo. Dla Hiszpanow fiesta i sjesta jest wazna ale dla  latyno amerykanow  mam wrazenie to cel zycia. W Berlinie jest mnostwo malenkich barow i dla nich zycie tutaj sie toczy.Fiesta ze wszystkich okazji to powod do biesiadowania, spiewow tancow do bialego rana. A tutaj  to w niektorych miejscach to  jak w Hiszpani pelne bary, restauracje, dyskoteki.  

 

Niemcy nie maja w pracy przerwy od 14 do 17 no i tutaj musi byc termin dotrzymany.  Gdzie tym Niemcom zawsze sie tak  spieszy  dlaczego tak wazne jest aby wszystko  bylo  na czas?. 

 


Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
tytanorientu
Czas publikacji:
czwartek, 16 października 2014 09:27

Polecane wpisy